Smak...

„Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzu­cenie i podeptanie przez ludzi." (Mt 5, 13)



Panie, pomóż mi być solą, która nadaje smak.... A nie bezwartościowym proszkiem, który nadaje się najwyżej na podeptanie... Uczyń mnie lśniącym złotem, nie pozwól mi być zardzewiałym złomem... 
Modlę się dziś o to i śpiewam sobie tak:



Komentarze

  1. Niech tak się stanie o co prosisz. Moja dzisiejsza modlitwa była taka;

    Boże, nie chcę być dymiącym knotem. Ty, bądź moją oliwą, chcę spalać się, jasnym płomieniem, pragnę świecić Twoim światłem i oświetlać mój "dom". Sama jestem niczym, podłączona do Ciebie, będę "góry przenosić" i nic, nikt mnie nie zniechęci. Z Tobą, dla Ciebie, mogę wszystko.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zmienia się, ale się nie kończy...

Radość...

Boże Ciało...