Posty

Wyświetlam posty z etykietą inne

Zmienia się, ale się nie kończy...

Obraz
Koniec października. W kalendarzu jesień, za oknem ciepłe lato. Przepowiadacze pogody głoszą zgodnie: koniec tego dobrego - wraz z początkiem listopada jesień pokaże swoje mniej przyjazne oblicze, a kto wie, czy i zimy do współpracy nie zaprosi... Zmiany, zmiany, zmiany... Na szczęście początek listopada to nie tylko zderzenie ze zmianą pogody, ale także okazja do refleksji nad życiem - które, jak przypomina jedna z mszalnych prefacji, owszem, zmienia się - ale się nie kończy! Najpierw świętujemy razem z wszystkimi, którzy cieszą się już radością nieba, a potem modlimy się za tych, którzy w czyśćcu czekają na tę pełnię życia. Kilka lat temu napisałam o moich prywatnych świętych, których wstawiennictwa doświadczam na co dzień. Odkopuję dziś ten tekst i nieco aktualizuję. Moi święci.... Mam kilkoro "ulubionych", tych kanonizowanych i beatyfikowanych. Ale wiem dobrze, i mocno w to wierzę, że w niebie mam oprócz nich innych "swoich ludzi", takich prywatnych świ...

"A z tej śmierci życie tryska..."

Obraz
źródło Rzadko tu ostatnimi czasy zaglądam... Na dłuższe pisanie czasu, a czasem i sił nie ma... Ale dziś jestem tu specjalnie dla Ciebie, Rut ! Wielki Post zbliża się do końca, w prefacji brzmi obwieszczana prawda, że " zbliżają się dni Jego zbawczej Męki i chwalebnego Zmartwychwstania, dni, w których czcimy zwycięstwo Chrystusa  nad złym duchem i wspominamy misterium naszego Odkupienia ", a niektórzy mają tę łaskę, że misterium paschalne Jezusa przeżywają w wydarzeniach codzienności. Trudnych, momentami po ludzku nie do zniesienia... Tak jak On... Ze łzami w oczach czytam o rysunku małej Laury, na której widnieje Krzyż jako drzewo z listkami, potem o przedziwnych cudach i wysłuchanych modlitwach, a dziś o przeżywaniu kolejnych stacji drogi krzyżowej - nie w kościele, przy kolejnych obrazach przedstawiających biblijne sceny, ale w codziennym życiu: na szpitalnym korytarzu, na stole operacyjnym, podczas trudnych rozmów... ( poczytajcie, gorąco zachęcam - TUTAJ ) ...

Robótka 2015!

Obraz
  Co tu dużo mówić? Cytuję z robótkowego bloga:   W Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci w Niegowie mieszka bardzo charakterna gromadka niepełnosprawnych intelektualnie (czasem też fizycznie) dziewczyn i chłopaków. Przekrój wiekowy tej wesołej kompanii jest bardzo duży, od Maleńtasów przez Starszaków do Emerytów. Wielu z tych mieszkańców nigdy nie miało prawdziwej rodziny, niektórzy swoje rodziny już stracili. Dom w Niegowie jest ich przystanią. Tam, za ogrodzeniem, przy szosie na Ostrołękę, spędzą całe swoje życie.  Ten niegowski dom to wyjątkowe, dobre i piękne miejsce z Opiekunami, którzy próbują ściągać gwiazdki z nieba i tego nieba przychylać. Jednak, choćby nie wiadomo jak się starali, sami nie zaspokoją rozpaczliwej tęsknoty Dzieciaków-Starszaków za byciem zauważonym, docenionym, wyłuskanym z tłumu, zaakceptowanym przez nas mieszkających po "drugiej stronie ogrodzenia".  Ta tęsknota doskwiera najbardziej w okolicach świąt Bożego Narodzenia. Nosy p...

Boże cuda...

Obraz
Dawno tu nie zaglądałam.... Życie w realu toczy się tak zawrotnym tempem, że ostatnio nie po drodze mi było do blogowania... A może i szkoda, bo zarówno obrazów jak i słów do uwiecznienia, zapisania ku pamięci nie brakuje.... Dlatego dziś nieco o cudach. Nie, nie tych spektakularnych, wielkich... Ale równie pięknych - bo będących owocem Bożego działania! Najpierw cuda "słowne"... Jakiś czas temu pisałam o ważnym dla mnie Słowie - że Pan Bóg swoje obietnice spełnia zawsze, w odpowiednim czasie i w odpowiedni sposób... Doświadczyłam tego mocno i konkretnie - już na początku roku... To był dopiero pierwszy akt, taka zapowiedź..., bo na wiosnę znów stanęłam w zadziwieniu i zachwycie, jak bardzo Jego Słowo i Jego obietnice są prawdziwe... Doświadczyłam realnego cudu - to co wydawało się po ludzku absolutnie niemożliwe i wszelkie logiczne kalkulacje wyglądały nieciekawie, stało się inaczej - by spełnić nadzieje na przyszłość (por. Jr 29, 11).... A cuda "obraz...

Zbliżają się....

Obraz
 Zbliżają się dni Jego zbawczej Męki *  i chwalebnego Zmartwychwstania, *   dni, w których czcimy zwycięstwo  Chrystusa nad złym duchem *  i wspominamy misterium naszego Odkupienia. To już?! Dopiero było Boże Narodzenie... A tu za oknem nieśmiała wiosna (nareszcie!) i niebawem wchodzimy w najświętsze w całym roku dni. Najgłębsze, najważniejsze... Triduum Paschalne. Chcę znów, na nowo, wejść na tę paschalną drogę razem z Jezusem... Aby razem z Nim umrzeć, i razem z Nim powstać do nowego życia!  Innej opcji nie ma... Do tej drogi jesteśmy przeznaczeni,  z tą drogą jesteśmy związani,  w tę drogę jesteśmy wszczepieni  od chwili naszego chrztu świętego.  Być ochrzczonym  to znaczy być włączonym w tę drogę Chrystusa,  w tę Jego Paschę,  czyli przejście przez śmierć do życia . (ks. F. Blachnicki)

Solo Dios basta!

Obraz
„Niech nic cię nie smuci, niech nic cię nie przeraża,  wszystko mija, lecz Bóg jest niezmienny.  Cierpliwością osiągniesz wszystko;  Temu, kto posiadł Boga, niczego nie braknie.  Bóg sam wystarczy. Solo Dios basta!”   (św. Teresa z Avila) Towarzyszy mi dziś św. Teresa i jej słowa (znalezione po jej śmierci, w brewiarzu, wypisane na zakładce)... Jakie to proste (a zarazem takie trudne...) - Bóg sam wystarczy! Śpiewam sobie dziś.... I modlę się - o to, by te słowa stawały się coraz bardziej moim życiem...

Uśmiech...

Obraz
Dziś zachęta i zaproszenie świętej Urszuli Ledóchowskiej do włączenia się w proste, ale skuteczne apostolstwo: "Podaję wam tu rodzaj apostolstwa, które nie domaga się od was ciężkiej pracy, wielkich umartwień i trudów, ale które szczególnie dziś, w naszych czasach, bardzo jest pożądane, potrzebne i skuteczne, mianowicie apostolstwo uśmiechu. Uśmiech rozprasza chmury nagromadzone w duszy. Uśmiech na twarzy pogodnej mówi o szczęściu wewnętrznym duszy złączonej z Bogiem, mówi o pokoju czystego sumienia, o beztroskim oddaniu się w ręce Ojca niebieskiego, który karmi ptaki niebieskie, przyodziewa lilie polne i nigdy nie zapomina o tych, co Jemu bez granic ufają. Uśmiech na twej twarzy pozwala zbliżyć się bez obawy do ciebie, by cię o coś poprosić, o coś zapytać - bo twój uśmiech już z góry obiecuje chętne spełnienie prośby. Nieraz uśmiech twój wlać może do duszy zniechęconej jakby nowe życie, nadzieję, że nastaną lepsze czasy, że nie wszystko stracone, że Bóg...

Rzym...

Obraz
Wróciłam... Dobre kilka dni temu. Tyle że zaległości przeróżnych czekało tyle, że dopiero złośliwa infekcja jakaś grypopodobna, która mnie dziś do łóżka położyła, stworzyła okazję, by podzielić się tym, do dane mi było przeżyć... Piękny to był czas.... Podarowany przez Niego... Odpowiedź na ciche pragnienia i marzenia. Bo choć w Rzymie byłam już nie raz, bardzo chciałam pojechać sobie tam ot tak, bez żadnej okazji, bez żadnej grupy i zorganizowanego programu. Pochodzić tam gdzie chcę, w takim czasie jak chcę, bez żadnej presji, że coś i gdzieś muszę. W dobrym towarzystwie :-) I udało się! Tak właśnie dokładnie było... Na luzie. Był czas na spokojne pozachwycanie się Rzymem i jego zakątkami, na spokojną modlitwę w różnych miejscach - choćby przy grobach licznych świętych: św. Piotra, św. Pawła św. Jana Pawła II, św. Jana XXIII, św. Katarzyny Sieneńskiej, św. Filipa Neri, św. Stanisława Kostki i wielu innych, których w Rzymie nie brakuje... Był też czas na przeróżne spotkania, mniej lu...

Fiat mihi...

Obraz
„Oto ja służebnica Pańska,  niech mi się stanie według twego słowa” (Łk 1, 38) Grota Zwiastowania w Nazarecie Wypełniać to, czego Bóg chce ode mnie tak jak Maryja... Tego dziś uczę się od Niej. Daleko mi do Jej bezgranicznego, doskonałego posłuszeństwa... Dlatego modlę się słowami pięknej modlitwy: O Niepokalana! Ty widzisz w Bogu odwieczne dekrety Opatrzności dotyczące mojego życia.Tam już jest postanowiona godzina mojej śmierci i okoliczności jej towarzyszące, stopień łaski, jaki uzyskam, i moje miejsce w wieczności. Tam są określone cierpienia i doświadczenia, które mam jeszcze spotkać na drodze od teraz aż do godziny śmierci, tam jest ustalone wszystko, co mam zrobić w dziele budowania Królestwa Bożego w duszach innych. Ty swym najdoskonalszym, niepokalanym "Fiat mihi" przyjęłaś w chwili zwiastowania cały plan ekonomii Bożej. Objęłaś swoim "Fiat" także tę cząstkę odwiecznego planu Bożego, która odnosi się do mojej osoby i do mojego życia. ...

Jeżeli Pan zechce...

Obraz
Zwracam się do was, którzy mówicie: « Dziś albo jutro udamy się do tego miasta i spędzimy tam rok, będziemy uprawiać handel i osiągniemy zyski», wy, którzy nie wiecie nawet, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, co się ukazuje na krótko, a potem znika. Zamiast tego powinniście mówić: „Jeżeli Pan zechce i będziemy żyli, zrobimy to lub owo” . Teraz zaś chełpicie się w swej wyniosłości. Każda taka chełpliwość jest przewrotna. Kto zaś umie dobrze czynić, a nie czyni, grzeszy. (Jk 4, 13-17) Wróciłam. Dziękuję za modlitwę. Spotkanie było zgodne z przewidywaniem: ważne, ale trudne. Pojawił się pewien promyk nadziei na przyszłość (tak jak te kwiatki w lutym...), ale walka jeszcze nie skończona... Dzisiejsze Słowo - w tym kontekście - mówi mi: nie planuj po swojemu, rób swoje najlepiej jak potrafisz, we wszystkim Mi zaufaj . I niech tak będzie - z Jego pomocą. Mam też dziś kilka skojarzeń muzyczno-literackich: 1. O nadziei: 2. O odwadze:...

Wybór i .... Jack Strong

Obraz
"Jeżeli zechcesz, zachowasz przykazania, a dochować wierności jest Jego upodobaniem. Położył przed tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się podoba, to będzie ci dane." (Syr 15, 15-17) On daje mi wybór, nie narzuca niczego... Ale jasno informuje o konsekwencjach: to prowadzi do życia wiecznego, a to wręcz przeciwnie... Wybieraj, co chcesz i co ci się podoba... Dał mi rozum i wolną wolę właśnie po to...  "Dochować wierności jest Jego upodobaniem..." -  tego bardzo chcę... I Jego drogę wybieram... Tę, która prowadzi do życia, a nie do śmierci! Ale nie wystarczy raz wybrać, a potem już jest z górki... To jest droga jak najbardziej pod górkę, a na każdym zakręcie trzeba dokonywać wyboru na nowo i podejmować kolejne decyzje... Bardzo mi do dzisiejszego Słowa pasuje jeden z moich ulubionych wierszy - tym razem "Jeździec" Jerzego Lieberta: Uciekałem przed Tobą w popłochu, Chciałem zmyli...

Dzień zaduszny....

Obraz
Dziś modlę się za tych, którzy już odeszli, a którzy w czyśćcu przygotowują się, by móc dostąpić pełnej radości nieba...   Piękna pieśń (jedna z moich ulubionych...) w pięknym wykonaniu...

Na dobry początek...

Obraz
To ma być mój internetowy dziennik, album...  Chcę dzielić się tym, co jest mi dane widzieć i słyszeć  dzięki najlepszemu Autorowi - zarówno obrazu jak i Słowa... Może ktoś jeszcze oprócz mnie będzie tu zaglądał?  Zobaczymy....