Posty

Swoi Go nie przyjęli...

Obraz
Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi... (J 1, 10-12)  To bardzo trudne doświadczenie - być odrzuconym przez swoich - w domu, pracy, szkole, sąsiedztwie... Dodatkowo trudne, jeżeli odrzucenie jest z powodu wiary i świadectwa życia z Jezusem... Doświadczyłam, nie raz..., wiem, jak boli... Doświadczył i On.... On dobrze wie, jak to jest... Dlatego dziś pokazuje mi, że to, co niesie odrzucenie, przynosi też coś, co ma wartość nieskończenie większą! Moc, by się stać dzieckiem Bożym. Jestem Jego dzieckiem! I nie zmieni tego nic i nikt! Chciałabym ten za chwilę rozpoczynający się rok zacząć bardziej, bliżej, głębiej z Nim... Czego też życzę wszystkim, którzy tu zaglądają! A za chwilę, na uroczystej Eucharystii będę śpiewać Te Deum za łaski kończącego się roku:

W świecie ale nie ze świata....

Obraz
"Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata. Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki." (1 J 2, 15-17) Jezus dziś pokazuje mi jedno: On sam przyszedł na świat, przyszedł jako prawdziwy człowiek, z krwi i kości. Żył na tym świecie i z dobrodziejstw świata korzystał. Ale nie był ze świata - tzn żył inaczej, żył zgodnie z Bożym prawem i Jego wolą. I do tego dziś na nowo mnie wzywa: abym żyła tu i teraz, w świecie, który jest moim, w tych a nie innych okolicznościach, z tymi a nie innymi ludźmi. Bym żyła - jak to ktoś mądry kiedyś powiedział - nogami na ziemi, ale głową i sercem w niebie :-) To właśnie wyraża piękny List do Diogeneta. Poniżej jego fragment: Chrześcijanie nie różnią się od innych ludzi ani miejscem zamieszk...

Święta Rodzina...

Obraz
"Na to zaś wszystko przyobleczcie miłość, która jest więzią doskonałości" (Kol 3, 14) Dziś myśląc o wszystkich rodzinach, i modląc się za nie, przypominam sobie to, co Paweł VI mówił w Nazarecie - o tym, czego możemy się w nazaretańskiej szkole nauczyć. Warto zatrzymać się dziś w nazaretańskim domu na krótką lekcję:   Nazaret jest szkołą, w której zaczyna się pojmować życie Jezusa: jest to szkoła Ewangelii. Tutaj przede wszystkim uczymy się patrzeć, słuchać, rozważać i przenikać głębokie i tajemne znaczenie tego bardzo prostego, pokornego i jakże pięknego objawienia się Syna Bożego. Może też i całkiem nieświadomie uczymy się Go naśladować. Tutaj jest nam dane zrozumieć w pełni, kim jest Chrystus. Tu pojmujemy konieczność rozważenia tego, co stanowiło ramy Jego pobytu wśród nas: miejsca, czasu, zwyczajów, języka, praktyk religijnych, słowem, tego wszystkiego, czym się posłużył Jezus, żeby objawić się światu. Wszystko tutaj przemawia, wszystko nabiera zn...

Światło i ciemność...

Obraz
"Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności. Jeżeli mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą. Jeżeli zaś chodzimy w światłości, tak jak On sam trwa w światłości, wtedy mamy jedni z drugimi współuczestnictwo, a krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu" (1 J 1, 5-7) Jak bardzo musiał być opętany ciemnością nienawiści Herod, który dopuścił się morderstwa tylu niewinnych dzieci... Tak bardzo chodził w ciemności, że chciał zabić Światło, które przyszło te i inne ciemności rozświetlić...  Ręce Heroda Jezusa nie dosięgły, ale wiele lat później dosięgła go nienawiść równie opętanych ciemnością ludzi, którzy nie chcieli przyjąć tego, co im próbował wytłumaczyć... Jego krew oczyszcza mnie z każdego grzechu, wydobywa mnie z mojej ciemności... Musiał ją przelać - abym ja mogła żyć... Dlaczego musiały przelać ją maleńkie dzieci? Tego do końca nie wiem... Wiem, że On to wie.....

Ujrzał i uwierzył....

Obraz
"Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył" (J 20,8) Źródło: http://www.manoppello.eu/index.php?go=oblicze I znów dziś Ewangelia jakby ktoś pomylił tomy Lekcjonarza... Boże Narodzenie przecież - a tu Piotr i Jan biegną do pustego grobu...  W tym roku jakoś mocniej to do mnie dotarło - że wczorajsze męczeństwo Szczepana i dzisiejsze wspomnienie jednego ze świadków zmartwychwstania Jezusa - wcale nie przypadkowo wpisują się w oktawę bożonarodzeniowej radości... Że Jezus wytrwale i uparcie tłucze mi do głowy - że jeżeli mam iść za Nim, to Jego drogą... Na której to, po trudach, bólu i śmierci jest też (i całe szczęście!) zmartwychwstanie!  Patrzę dziś na Jana, umiłowanego ucznia - który pochyla się i patrzy w ciemną pustkę grobu... Co widzi? Kamienne wnętrze, kilka metrów płótna, i chustę - osobno, na innym miejscu... Czy była to ta, na której odbiło się Oblicze Zmartwychwstałego, które to można oglądać i ado...

Z powodu mego imienia...

Obraz
"Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony." (Mt 10, 22) Co roku ten sam paradoks... Tutaj Boże Narodzenie - małe Dzieciątko, ciepło, czule, kolędy, żłóbeczek, aniołowie, radość... A tutaj kamienowany Szczepan... Jakby "z innej bajki"... Przypadek? Wcale nie... A co za chwilę powie Symeon Maryi przy ofiarowaniu Jezusa w świątyni? "Twoją duszę miecz przeniknie"... Jezus przyszedł w ludzkim ciele, aby wypełnić pewien plan... A droga do realizacji tego planu wiodła od Nazaretu i Betlejem do Jerozolimy, ..... i na Golgotę. Wiodła przez trud, niezrozumienie, odrzucenie, opuszczenie, szyderstwa, spiski, kpiny, osądzanie... Aż do śmierci... Która jednak nie była kresem i końcem tej drogi... W Bożym planie na szczęście było zmartwychwstanie! A potem tylko życie... Dziś po raz kolejny Jezus pokazuje mi to, co oczywiste - że skoro chcę iść za Nim, i z Nim, to tylko Jego drogą, ze wszystkim, co...

Verbum caro factum est....

Obraz
"Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami." (J 1,14) Dziś modlę się słowami jednej z moich ukochanych kolęd: O gwiazdo Betlejemska, zaświeć na niebie mym. Tak szukam Cię wśród nocy, tęsknię za światłem Twym. Zaprowadź do stajenki, Leży tam Boży Syn, Bóg - Człowiek z Panny świętej, dany na okup win. Ja nie wiem; o mój Panie, któryś miał w żłobie tron, Czy dusza moja biedna milsza Ci jest, niż on. Ulituj się nade mną, błagać Cię kornie śmiem, Gdyś stajnią nie pogardził, nie gardź i sercem mym.  I śpiewam ją sobie: O gwiazdo betlejemska - Jacek Wójcicki